Strona główna Umysł W końcu przetestowałem technikę Pomodoro

W końcu przetestowałem technikę Pomodoro

Z techniką Pomodoro spotkałem się po raz pierwszy około 9 lat temu, nie będąc jeszcze posiadaczem dowodu osobistego. Z góry odrzuciłem ją za nazwę, zadając sobie pytanie, jak można nazwać coś fajnego i wartościowego pomidorem? Od tamtej pory Pomodoro obiło mi się o uszy jeszcze kilka (a może kilkanaście) razy, nie licząc tych, które związane były z wypadami do włoskich restauracji. W kolejnych podejściach odstraszyła mnie praca z timerem kuchennym i chodzenie z nim do miejsc, w których realizuję powierzone sobie działania. 

No i stało się! Niedawno zakupiłem sobie nowy dzienniczek do planowania zadań. Okazało się, że zawiera on pola do odhaczania cyklów pracy w zgodzie z metodą Pomodoro. Ileż można się opierać?

Do niedawna stosowałem techniki takimi, jakimi są, zamiast dostosowywać je do siebie

A jeśli nie działały takimi, jakimi są, wyrzucałem je ze swojego życia. Ot, takie moje małe natręctwo. Kierowałem się dziwnym przekonaniem, że skoro ktoś napracował się przy wynalezieniu danej metody, jej finalna postać jest najbardziej optymalną. Na szczęście pozbyłem się go.

Ostatecznie, zdecydowałem się na przetestowanie techniki Pomodoro (prawie) według zaleceń jej wynalazcy. Dałem sobie na to miesiąc. Jak wrażenia? 

Czym jest technika Pomodoro i jakie są jej założenia?

Technika Pomodoro jest szeroko wychwalaną (chociaż spotkasz się także z krytycznymi opiniami na jej temat) metodą zarządzania sobą w czasie (Pomimo powszechności pojęcia „zarządzania czasem”, należę do obozu twierdzącego, że czasem nie da się zarządzać). Metodę opracował Francesco Cirillo w latach 80 ubiegłego wieku. Zgodnie z nią dzielimy naszą pracę na cykle, na które składa się 25 minut nieprzerwanej pracy w skupieniu oraz 5 minut przerwy. Technika, w dużym uproszczeniu, ma na celu poprawienie efektywności Twojej pracy. 

Czego potrzebujesz do zastosowania Pomodoro?

Według oryginalnej techniki potrzebujesz:

  • fizycznego czasomierza,
  • kartki / zeszytu / organizera,
  • długopisu / ołówka. 

W praktyce, wiele osób stosuje aplikację przeznaczoną do Pomodoro (w wersji webowej lub na smartfona) lub zwykły elektroniczny czasomierz.

Główne elementy techniki Pomodoro

Poniżej przedstawiam najważniejsze elementy techniki Pomodoro: 

  1. Zaplanuj zadanie lub listę zadań, którą chcesz zrealizować oraz oszacuj liczbę potrzebnych cyklów.
  2. Ustaw timer na 25 minut.
  3. Pracuj w skupieniu, koncentrując się wyłącznie na wykonywanym zadaniu.
  4. Gdy czasomierz odliczy 25 minut, zakończ pracę i odhacz na liście wykonanie jednego pomodori (czyli 25-minutowego bloku czasowego pracy)
  5. Udaj się na 3-5 minutową przerwę.
  6. Ponownie ustaw czasomierz i natychmiast wróć do wykonywanego zadania

Dodatkowo:

  1. Po wykonanych czterech cyklach (tudzież pomodoros) zrób sobie 15-30 minutową przerwę i zacznij od nowa. 
  2. Jeśli w trakcie pomodori (czyli jednostki 25-minutowej pracy) wykonasz zadanie, skreśl je z listy i natychmiast przystąp do kolejnego. 
  3. Kluczowa jest eliminacja dystraktorów, czyli „przeszkadzajek”, którą mogą Cię zdekoncentrować (telefon, Facebook, e-mail)
  4. Według autora czasomierz powinien być fizycznie nakręcany, a także emitować dźwięk (tykania oraz dzwonka obwieszczającego koniec sekcji pracy lub odpoczynku) – dla mnie to zbyt duże wymaganie.

Proste. To tyle?

To teraz pora na małą ciekawostkę. Wejdź na stronę francescocirillo.com , na której znajdziesz ofertę Pomodoro coachingów, szkołę składającą się z 4 poziomów wtajemniczenia, masterclass i… Dalej nie sprawdzałem. Nie znam zawartości szkoleń, więc nie oceniam, ale muszę wspomnieć o tym, że liczba produktów i usług stojąca za tak prostą techniką sprawiła, że poczułem się, jakbym stał u bram siedziby nowego ruchu religijnego

Jakie korzyści (zdaniem autora) wynikają ze stosowania techniki?

Według wynalazcy metody, stosując technikę Pomodoro: 

  • zwiększysz efektywność swojej pracy, wykonując zadania lepiej i szybciej,
  • dowiesz się ile czasu poświęcasz na konkretny typ zadań, dzięki czemu łatwiej oszacujesz wysiłek potrzebny na realizację przyszłych obowiązków,
  • skreślając (czyli wykonując) zadanie poczujesz pozytywne emocje, wiążące się z poczuciem sukcesu,
  • zwiększysz koncentrację na zadaniu i ograniczysz wpływ czynników rozpraszających Cię podczas pracy,
  • i inne, o których przeczytasz na francescocirillo.com

W mojej opinii, do korzyści przedstawianych przez autorów metod należy podchodzić z pewnym dystansem, gdyż często nie wszystkie z nich są zweryfikowane empirycznie, a wynikają jedynie z obserwacji twórców i rzesz korzystających osób. Z drugiej strony, w przypadku Pomodoro, nie zamierzam być akademickim tyranem. Technika jest łatwa we wdrożeniu i każdy bez trudu sam sprawdzi jej skuteczność na sobie. 

Nie oznacza to, że nie udałem się na poszukiwania badań naukowych stojących za założeniami Pomodoro. Dla ciekawskich zostawiam link do przystępnie opisanego podsumowania w języku angielskim, odwołującego się do konkretnych artykułów akademickich.

Jak oceniam wpływ Pomodoro na moją pracę?

Technikę stosuję od 3 tygodni.

W trakcie pierwszych 14 dni posługiwałem się Pomodoro w prawie niezmienionej formie. Czasomierz kuchenny zastąpiłem moim fitbandem FitBit Charge 3, który okazał się do tego celu naprawdę doskonały! W ciągu kilku sekund uruchamiam odliczanie 25 minut, a po ich upłynięciu opaska za pomocą wibracji daje mi znać, że pora na przerwę.

Technika Pomodoro - FitBit Charge 3 w roli timera
FitBit w roli czasomierza

Zacząłem od wprowadzenia jednego cyklu dziennie, by powoli przyzwyczajać się do nowej metody pracy. Po kilku dniach doszedłem do 4 pomodoros w trakcie dnia pracy, a w drugim tygodniu Pomodoro stosowałem już przez większość dnia.

Do rutynowej pracy Pomodoro to cudo!

Moim największym demonem codziennej pracy jest wewnętrzny przymus sprawdzenia czegoś „ważnego”, nawiązania pogawędki i wykonywania innych dekoncentrujących rzeczy. Z Pomodoro błyskawicznie zrezygnowałem ze wszystkiego, co nieistotne. Już po kilku dniach poczułem, że moja koncentracja stała się niezawodna. Stwierdziłem, że system 25-5 jest ideałem, którego potrzebowałem od zawsze. Moja efektywność wzrosła, a  do rutynowych zadań podchodziłem z większą motywacją (Być może dlatego, że zajmowały mi 1/3 standardowego czasu, podczas którego normalnie czytałbym bloga na temat życia z szympansem pod jednym dachem).

W przypadku trudnych zadań Pomodoro także okazało się świetne. Pod warunkiem, że nie chodziło o zadania twórcze, o czym niżej.

Za to z prywatnymi projektami i pracą twórczą było così così

W przypadku prywatnych projektów Pomodoro wciąż potrafiło się bardzo dobrze sprawdzać, choć zdecydowanie nie tam, gdzie wymagana była praca twórcza lub kreatywne podejście do problemu.

Przykład? Pisanie tekstu z Pomodoro każdorazowo zabijało we mnie kreatywność w momencie, w którym właśnie się rozkręcałem. Wracając po przerwie, przez kolejne 15 minut nie potrafiłem osiągnąć doskonałego stanu, w którym tworzył się tunel między mną, a wykonywanym zadaniem. Traciłem ważny okres czasu, w którym bombardowały mnie setki ważnych myśli, które w magiczny sposób przekładały się na postępy w pracy. Finalnie, każda godzina składała się z około 20 minut produktywnej, twórczej pracy. To nieźle, ale wciąż za mało.

Dlatego dostosowałem Pomodoro do siebie

Pisząc ten tekst także stosuję technikę Pomodoro, choć inaczej podchodzę do bloków czasowych przeznaczonych na pracę. 

W zasadzie zmieniły się tylko dwie reguły, które miały na celu skuteczną eliminację killera mojej kreatywności. Kluczem okazało się słowo „minimum”:

  1. Zdecydowałem się na określenie sekcji pracy na minimum 25 minut. 
  2. Postanowiłem, że dłuższa przerwa przysługuje mi po minimum 4 pomodoros na koncie. 

Dzięki powyższym drobnym zmianom, po 25 minutach decyduję, czy zrobić sobie przerwę, czy pracować dalej. Jeśli wybieram opcję drugą, kończę w momencie, w którym motywacja lub poziom mojej kreatywności spadają. Bywa, że jest to 30 minut, ale bywa także, że 60 lub nawet 75. 

W tej postaci technika Pomodoro, w moim przypadku, świetnie nadaje się także do takich zadań jak pisanie pracy dyplomowej, integracja informacji na temat określonego problemu czy praca nad Human360.life. Po upływie 25 minut nie muszę żegnać się z otwartą głową i długo wykopywanym tunelem, który sprawia, że istnieję tylko ja i moje zadanie. Robię przerwy wtedy, kiedy czuję, że motywacja i kreatywność zaczęły samoistnie spadać. Wtedy krótkie oderwanie od zadania stanowi doskonały moment na oczyszczenie umysłu i przygotowanie go do dalszej wytężonej pracy. 

Pomodoro już ze mną zostanie

Choć w wersji GMO. Uznałem, że to świetna technika, który w olbrzymim stopniu pomaga mi w zwiększeniu produktywności.  Dwie drobne zmiany pozwoliły mi na nieustanne wykorzystywanie jej w codziennej pracy zawodowej oraz w prywatnych projektach. Jeśli spotkałeś się wcześniej z Pomodoro i zrezygnowałeś z niego z powodu podobnej wady do tej, o której wspomniałem, być może warto byłoby dać sobie jeszcze jedną szansę, dostosowując narzędzie do własnych preferencji?

Gdzie pójść dalej? 

2 KOMENTARZE

  1. Wow! Pierwszy raz w życiu przeczytałam bloga od dechy do dechy 😁 jutro biorę się za zmierzenie, ile zajmuje mi spalenie papierosa (wraz z koniecznymi czynnościami ubieralczo-rozbieralczymi) i próbuję!
    PS Zwłaszcza, że też używam Charge 3 😉

    • Szczerze powiem, że Charge 3 jest dla mnie rozwiązaniem idealnym do odmierzania czasu stosując Pomodoro. Jest o wiele wygodniejszy niż korzystanie ze smartfona czy aplikacji webowej. Powodzenia i pochwal się za jakiś czas efektami! 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Dołącz do obserwujących

122FaniLubię
46ObserwującyObserwuj

Popularne

Czy poszedłbym na studia ponownie, gdybym mógł cofnąć czas?

Z czasów matury pamiętam głównie dwie rzeczy. To, że prawie wszyscy znajomi wybierali się na studia i to, że większość źródeł, które czytałem, stanowczo odradzało mi ten krok. Jak podsumuję ten okres? Czy poszedłbym na studia ponownie, gdybym mógł cofnąć czas?

Raport z budowy bloga od podstaw #2 – kwiecień-maj 2020

Nietypowy, bo dwumiesięczny raport z działań w obrębie bloga. Pomimo braku prac w maju, kwiecień dostarczył mi ciekawych wniosków dotyczących publikowanych treści, w różnym stopniu angażując społeczność.

Filozofia Hustle vs #slowbiz

Kilka dni temu wspomniałem na Facebooku o najlepszej live debacie, którą oglądałem w tym roku (a przynajmniej w tematyce biznesu). Mowa o...

Jak to możliwe, że nie dostrzegamy satelitów Starlink nad naszymi głowami?

Wczorajszego wieczora, z resztą nie pierwszy raz, mieliśmy okazję podziwiać na nocnym niebie niezwykle zjawiskowe (i kontrowersyjne) przedstawienie. Co na to ludzie?

Ostatnie komentarze