Strona główna Umysł Jak torpedujesz swoją codzienność niedokończonymi sprawami?

Jak torpedujesz swoją codzienność niedokończonymi sprawami?

2020 rok zacząłem reorganizacją oraz całkowitą rezygnacją z części celów, które realizowałem, co szczegółowo opisałem w poprzednim wpisie: Jak niweczysz swoje efekty podejmując się zbyt wielu celów naraz. Wspomniałem w nim, że w moim przypadku dało to doskonałe efekty, zwiększyło moją produktywność i znacznie poprawiło moje samopoczucie. W momencie, w którym cała Polska (oraz cały świat) zamknął się w domach, wciąż odczuwałem jednak drobne mentalne szpilki wbijające się w każdą myśl i każde działanie, którego się podejmowałem. 

Mentalne szpilki?

Nie wiem czy też tak masz, ale zamknięcie się w domu z powodu rozwijającej się w Polsce epidemii, prócz zwiększenia czasu dostępnego na realizację zadań ukierunkowanych na przyszłość, skutkowało w moim przypadku także silnym osadzeniem w teraźniejszości (nareszcie). Przypomniałem sobie, że oddycham, a zamknięcie oczu na 15 minut w całkowitej ciemności z ulubioną muzyką w uszach potrafi być bardzo przyjemne. Z drugiej strony, bombardowany masą myśli, nie potrafiłem długo utrzymać koncentracji na tym, co tu i teraz. Czułem się, jakbym oglądał film pisząc jednocześnie na Messengerze, burząc klimat, w który dopiero zacząłem się wczuwać. To, co nazwałem drobnymi szpilkami, to właśnie te myśli, które nieustannie zaprzątają głowę. Pół biedy, gdybym poświęcał je na budujące lub chociaż przyjemne rzeczy. Nic z tych rzeczy.

Kilka minut ich obserwacji wystarczyło, bym dowiedział się z nich, że…

„Muszę odwołać wizytę u fryzjera”,

„Muszę dokończyć sprzątanie w szafie”,

„Muszę wynieść śmieci”, 

„Powinienem dokończyć pisanie uwag do nie wiem czego”,

„Nie wiem, którą niedokończoną książek chcę przeczytać”,

„Przestałem oglądać serial 3 lata temu i zastanawiam się kiedy i czy w ogóle chcę do niego wrócić”,

„Nie potrafię określić, której z zaległych czynności poświęcić wieczór, kiedy ukończę już realizowanie planu dnia”

„Nie odzyskałem danych z twardych dysków”,

„Nie zamówiłem jeszcze cateringu dietetycznego na kolejny tydzień”.

Obserwując te myśli poczułem się, jakbym przechodził koło sterty śmieci, ze szczytu której jakiś dzieciak rzuca we mnie kolejnymi skórkami od banana, plastikowymi opakowaniami, połamanymi kołpakami i resztą jej składników. Nic dziwnego, że owe myśli, nazwałem na własny użytek śmieciowymi. A te wynikały z mnóstwa niedokończonych drobnych zadań, którym zwyczajnie nie pamięta się lub nie chce poświęcić minuty, by podjąć decyzję, kiedy się je wykona lub wyrzuci ze swojego życia. 

Jak powstają i czym skutkują niedokończone sprawy?

Niedokończone sprawy potrafią ginąć w natłoku innych, bardziej priorytetowych, przechodząc z dzisiejszej listy zadań, na „do zrobienia kiedyś” (czyli nigdy). Mogą wynikać ze słomianego zapału albo chwilowego braku zasobów do ich realizacji. Pojawiają się w napadzie entuzjazmu, podczas którego decydujemy się na czytanie kilku książek z różnych dziedzin albo w wyniku chwilowej euforii. 

Przyczyn jest wiele, podstawowy efekt zawsze ten sam… Chaos i szum informacyjny, którym jesteśmy wiecznie zmęczeni, choć doskonale nauczyliśmy się w nim poruszać. Niestety, to nie koniec złych wiadomości. Psychologia wskazuje także szereg innych objawów, których doświadczać mogą kolekcjonerzy niedokończonych zadań. Wśród nich warto wymienić między innymi przewlekły stres, lęki czy problemy ze snem.

Prosta lista, która pomoże Ci pozbyć się niedokończonych zadań

Z sugestią wypisania wszystkich spraw i zadań, których nie zrealizowałeś, być może spotkałeś się wcześniej. O takiej liście wspomina mnóstwo książek z półek noszących nazwę: Samodoskonalenie, Psychologia oraz Rozwój osobisty. Ostatnie takie zestawienie ogonów stworzyłem kilka lat temu. Zawierało w przybliżeniu 50 punktów, z których w ciągu kolejnego miesiąca rozwiązałem około 30. Dało to świetne efekty, podobne do tych, które osiągniesz organizując w rozsądny sposób swoją listę priorytetowych celów. A był to spokój psychiczny i energia do robienia tego, co naprawdę ważne lub przyjemne.

Tworząc taką listę ponownie w ostatnim tygodniu, w pierwszej kolejności skupiłem się na wypisaniu jak największej liczby kategorii spraw, w których zalegają jakiekolwiek niezrealizowane zadania.

Takimi „niedokończonymi” kategoriami mogą być:

  • życie codzienne (oddanie marynarki do prania, odwiedzenie krawca),
  • zdrowie,
  • sprawy urzędowe,
  • zadania związane z edukacją (np. oddanie książek do uczelnianej biblioteki)
  • niezrealizowane zakupy,
  • okresowe porządki,
  • oczekujące naprawy,
  • drobne wyzwania związane ze stylem życia (np. 30 dni bez opuszczonego treningu), 
  • książki,
  • filmy,
  • seriale,
  • gry (i inne formy rozrywki związane z czasem wolnym),
  • artykuły,
  • spotkania, do których nie doszło. 

Wyżej wskazane kategorie to lista, którą opracowałem na własny użytek, a teraz przedstawiam jako sugestię. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby dopasować ją do swojego życia.

Jak pewnie zauważyłeś, znalazły się na niej dość absurdalne kategorie. Jak niedokończone książki czy seriale mogą stanowić problem? Pierwsze powody z brzegu, jakie znalazłem z własnego przykładu to utrudnianie decyzji na temat tego, co dziś chcę obejrzeć albo blokowanie przed wybraniem dla siebie nowego tytułu.

Co zrobić z nieukończonymi zadaniami?

Wersja bardzo łatwa:

Przyglądasz się osobno każdej z pozycji, które wypisałeś i decydujesz. Opcje są dwie:

  1. Realizujesz
  2. Pozbywasz się na zawsze

Wersja łatwa:

Do opcji A dodaj terminy realizacji.

Przygotowaną listę trzymaj w takim miejscu, byś często po nią mimowolnie sięgał (w moim przypadku jest to codzienny planer). Konsekwentnie realizuj kolejne punkty, które zdecydowałeś się na niej pozostawić.

Koniec. Bez skomplikowanych strategii, planowania i technik. Nie chodzi o to, by sobie utrudniać. Wystarczy wyrzucić połowę listy, a drugą systematycznie realizować.

Potraktuj to jak oczyszczanie zakłóconego sygnału

Konsekwentne pozbywanie się z życia niedokończonych spraw jest jak usuwanie zakłóceń ze starego nagrania. Redukujesz szum, trzaski, piski i wyciągasz na wierzch to, co w nim najlepsze. Jego piękną barwę. Z jedną różnicą. Nagranie oczyszczasz do uzyskania pożądanego efektu tylko raz. W życiu trzeba jeszcze zadbać o to, by ponownie go nie zapuścić.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Dołącz do obserwujących

302FaniLubię
130ObserwującyObserwuj

Popularne

Jak to możliwe, że nie dostrzegamy satelitów Starlink nad naszymi głowami?

Wczorajszego wieczora, z resztą nie pierwszy raz, mieliśmy okazję podziwiać na nocnym niebie niezwykle zjawiskowe (i kontrowersyjne) przedstawienie. Co na to ludzie?

12 aplikacji do ogarniania życia, które polecam

Żadna aplikacja nie ogarnie życia za ciebie. Są jednak takie, które znacznie ci w tym pomogą.

10 rzeczy, które zrobisz dla siebie zamykając się w domu

Stało się! Wielu z nas po raz pierwszy w życiu zamyka się w domach. Podsuwam Ci kilka pomysłów, jak dobrze wykorzystać ten bliżej nieokreślony czas.

Czy poszedłbym na studia ponownie, gdybym mógł cofnąć czas?

Z czasów matury pamiętam głównie dwie rzeczy. To, że prawie wszyscy znajomi wybierali się na studia i to, że większość źródeł, które czytałem, stanowczo odradzało mi ten krok. Jak podsumuję ten okres? Czy poszedłbym na studia ponownie, gdybym mógł cofnąć czas?

Ostatnie komentarze