Strona główna (Nie) Polecam "Sztuka produktywności" - recenzja planera od 22 Company

„Sztuka produktywności” – recenzja planera od 22 Company

* Ogłoszenie: Szukam idealnego planera. Takiego, który poczuję, jakby został stworzony specjalnie dla mnie. Jeśli jakikolwiek produkt zrobił na Tobie piorunujące wrażenie i chciałbyś lub chciałabyś podzielić się jego nazwą zostaw komentarz na blogu lub Facebooku / Instagramie.:) *

Każdego dnia na Facebooku i Instagramie przebijam się przez dziesiątki reklam zachęcających mnie do zakupu nowych produktów – zarówno od znanych mi marek, jak i nowych graczy próbujących się przebić na rynku. Najczęściej otrzymuję propozycje związane z biznesem, psychologią, IT, marketingiem online i szeroko pojętą efektywnością osobistą. Stosunkowo rzadko klikam w reklamy. Żeby mnie do tego zmusić, kreacja graficzna lub wideo musi być naprawdę sexy. Nie wiem więc, co zachęciło mnie w propozycji 22 Company. A jednak, skończyło się nie tylko na kliknięciu, ale także na złożeniu zamówienia. Pół roku temu pierwszego, a w zeszłym tygodniu drugiego.

Poprawcie mnie, jeśli to nie 22 Company

A może XXII Company, Create Yourself, Your Journal, Your Journals albo Algorithm Com sp. z o.o. Firma niestety nie ma spójnej komunikacji swojej marki i trudno powiedzieć, którą nazwę docelowo serwuje swoim odbiorcom. Na stronie your-journals.pl w <title> ujrzałem nazwę 22 Company, więc taką też się zasugerowałem. Nie mniej, pojawiły się pierwsze wątpliwości.

Co znajdziemy w ofercie?

Odwiedzając sklep your-journals.pl, w ofercie znajdziemy cztery produkty, które noszą nazwy:

  • Sztuka produktywności,
  • 1.000.000
  • Twoja produktywność,
  • Simpl

Z opisu wynikałoby, że 1.000.000 jest tym samym produktem, co Sztuka produktywności, tylko pod inną nazwą. Obie brzmią dla mnie bardzo słabo i równie dobrze mogłyby nazywać się „Jesteś zwycięzcą!” (kolejny argument, który miał mnie powstrzymać przed zakupem). Jeśli chodzi o Simpl i Twoją produktywność nie miałem styczności z tymi produktami, więc nie poruszam ich tematu we wpisie.

Co ważne, przeglądając sklep, nie mogłem rozstać się z wrażeniem, że twórcy nie zadbali o jej dokończenie (sporo niedociągnięć technicznych, niedziałające elementy, nieuzupełnione treści), jak również o porządne tłumaczenia (kolejny poważny minus przeciwko zakupowi). To już 3 głosy na NIE.

Dlaczego dokonałem zakupu Sztuki Produktywności?

Po pierwsze, desperacko potrzebowałem nowego planera. Najchętniej dokonałbym zakupu w sklepie Pani Swojego Czasu, gdyby w ofercie pojawił się wariant przeznaczony także dla mężczyzn (W przypadku kobiet, problem idealnego planera ma rozwiązanie, które nazywa się Planer Pełen Czasu).

Po drugie, zerknąłem na zdjęcia w galerii i spodobały mi się wzory kart planowania dnia, tygodnia i miesiąca. Nie chcąc poświęcać więcej czasu na wybór planera, mimo licznych minusów, zdecydowałem się na zamówienie.

Dziennik Sztuka Produktywności – moje wrażenia

Po obszernym wstępie, przechodząc do meritum, przedstawiam moje wrażenia na temat dziennika Sztuka Produktywności.

Naklejki na LOTOS gratis

Zacznę od tego, że w swoim drugim zamówionym egzemplarzu znalazłem porządnie wymiętolony kartonik z naklejkami ze stacji LOTOS. Za trzy zebrane wlepy otrzymujesz unikatową szklankę Toy Story 4 w promocyjnej cenie 1,99 zł. Na mojej karcie znalazłem dwie. Jak zrobię zakupy za 111 zł, otrzymam trzecią. WTF? Aż sprawdziłem, czy ktoś przypadkiem nie użył sobie mojego nowiutkiego planera. Na szczęście to jedyny ślad tego, że ktoś zaglądał do niego przede mną.

Zgrabny i poręczny planer

Pierwszy plusik za idealne wymiary. Nie wiem jaki to format, bo rozpoznaję wyłącznie A3, A4 i A5. Dziennik Sztuka Produktywności z powodzeniem mieści się do torby na laptopa, nie zajmuje dużo miejsca. Wygląda na solidny i taki też jest (potwierdzam to z perspektywy połowy roku użytkowania). Do pełni szczęścia brakuje mi tylko w pełni twardej okładki. W Sztuce Produktywności zastosowano rozwiązanie pośrednie.

Mnóstwo cytatów

Jak dla mnie, ani to plus, ani minus. Cytaty z gatunku tych motywacyjnych są dla mnie obojętne. Znajdziesz je na praktycznie każdej stronie planera.

List do przyszłości i kontrakt

Fajne, bardzo fajne! Korzystanie ze Sztuki Produktywności rozpoczynamy od napisania krótkiego listu i spisania kontraktu. Możemy określić, co zobowiązujemy się osiągnąć w ciągu najbliższych sześciu miesięcy (na tyle zaplanowany jest planer), a także jak zamierzamy się nagrodzić za ich realizację.

Swoją drogą, w pierwszym z zakupionych dzienników określiłem cztery cele, z których po połowie roku osiągnąłem trzy. Nie zasłużyłem na nagrodę.:(

Fatalne, fatalne tłumaczenie

Niestety, jedną z pierwszych rzeczy, jakie odkryjemy korzystając ze Sztuki Produktywności to fatalne tłumaczenie (oryginał pochodzi z języka rosyjskiego). Jest mnóstwo błędów gramatycznych, czasem używane są niewłaściwe słowa, a ogólny styl językowy nie pasuje do naszego rodzimego. Mało tego, niektóre strony pozostały nieprzetłumaczone. To jeden z dwóch największych minusów Sztuki Produktywności. Uważam, że jeśli autorom zależy na tym, by ich produkt mógł być uznany za dopracowany i dostosowany do polskiego rynku, konieczne okaże się zlecenie korekty tekstu. W przeciwnym wypadku, uważam to za nietraktowanie klienta poważnie. Byłem naprawdę pewien, że po połowie roku 22 Company poprawiło wydanie… I przejechałem się.

Cotygodniowe propozycje technik związanych z produktywnością i krótkie pouczające opowieści.

Na początku miłe zaskoczenie – omówienie techniki pomodoro. To właśnie Sztuce Produktywności zawdzięczam to, że w końcu przekonałem się do tej techniki. Napisałem nawet o tym we wpisie na temat techniki pomodoro.

Niestety, użyteczne techniki mieszają się z pseudonaukowym bełkotem z dziedziny rozwoju osobistego. Jedynie moje doświadczenie z tematyką efektywności osobistej i psychologii sprawiło, że potrafiłem dokonać rozróżnienia. Osoba nie w temacie po prostu łyknie wszystko.

Co do przytaczanych faktów z życia osób znanych ze swoich sukcesów, takich jak Steve Jobs czy Michael Jordan, tu też jest pół na pół. Czasem przytaczane są ciekawe i pouczające historie, czasem miałem wrażenie, że autorzy próbują wpoić mi bardzo naiwne implikacje.

Za mieszanie wiedzy użytecznej z pseudonaukową, ogromny minus. Tym bardziej, że każdy tekst pisany jest łamanym polskim.

Idealne planowanie miesiąca, dnia i tygodnia

Czytając ten wpis, możesz zadać sobie pytanie: „Po cholerę kupiłeś drugą sztukę, skoro piszesz o samych minusach?”. I tu przechodzimy do sedna. Sztuka Produktywności to dziennik, który ma dla mnie (prawie) idealny szablon kart planowania dnia, tygodnia i miesiąca. To jest bajka!

Planując miesiąc, możesz przyporządkować najważniejsze wydarzenia do konkretnych dni, by mieć szybki podgląd tego, co będzie działo się w trakcie (czyli nic innego jak kalendarz z Twojego iPhone’a, Samsunga, MacBooka czy Google). Ustalasz trzy główne cele na miesiąc i rozbijasz je na mniejsze zadania. Za pomocą „Wykresu bilansu życia” możesz oznaczyć poziom zadowolenia z różnych sfer życia, a za pomocą „Kuli do ulepszeń” wskazać obszary, w których chcesz się doskonalić w trakcie miesiąca. Na końcu zapisujemy też „Księgę miesiąca”, czyli książkę, którą przeczytamy danego miesiąca. A, wszystko, co w cudzysłowie to oryginalna pisownia z dziennika. 🙁

Jeśli chodzi o planowanie tygodnia, tu znów mamy możliwość wskazania trzech priorytetów, zadań dodatkowych i wydarzeń. Każdy tydzień i miesiąc kończy się też podsumowaniem.

Co do samego planowania dni, możemy wskazać priorytet na dany dzień, do pięciu dodatkowych zadań (Świetnie, bo blokuje to moje zapędy do planowania dziesięciu zadań na jeden dzień, co nigdy nie kończy się sukcesem), miejsce na notatki (użyteczne, jeśli wyrobisz w sobie nawyk zapisywania bieżących pomysłów), skalę do oceny produktywności w danym dniu i pole „Samorozwój”, w którym możemy wskazać jedno zadanie, którego podejmiemy się w tym dniu w ramach samodoskonalenia.

To jest serce Sztuki Produktywności. Tylko i wyłącznie dzięki projektom kart planowania miesiąca, tygodnia i dnia, zdecydowałem się na ponowny zakup. Ogromny plus!

Koszmarek, którego kupiłem ponownie

Bo każdy z planerów, które dotąd poznałem, jest mi bardzo daleki do ideału (Dlatego proszę poleć mi, jeśli znasz taki, który świetnie Ci podpasował). Sztuka Produktywności to naprawdę niedopracowany produkt, który wymaga jeszcze mnóstwa pracy, by osiągnąć doskonałość. Jednocześnie, zaledwie korekta tłumaczenia i weryfikacja naukowa niektórych proponowanych zaleceń i metod wystarczyłyby, by dać jej co najmniej 8/10. Jeśli jesteś w stanie ominąć wszystko poza proponowanym systemem planowania dni, tygodni i miesięcy, polecam, choć z dużą dozą ostrożności.

Moja ocena: 5,5/10

Zalety:

  • projekt kart planowania dnia, tygodnia i miesiąca,
  • projekt karty podsumowania,
  • wykonanie dobrej jakości,
  • niektóre z proponowanych technik i opowieści z życia ludzi sukcesu były ciekawe i użyteczne,

Wady:

  • produkt fatalnie przetłumaczony, niezaadaptowany do języka polskiego,
  • zawarcie implikacji, które odebrałem za naiwne,
  • planer zawiera pseudonaukowy shit,
  • niedbałość na każdym kroku (począwszy od strony internetowej, po całą treść) – za przykład niech posłuży nieprzetłumaczona strona planera, która pozostała w języku rosyjskim,
  • bubel z naklejkami z LOTOS

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Dołącz do obserwujących

248FaniLubię
104ObserwującyObserwuj

Popularne

Tylko (i aż) 1 powód, dla którego warto rozwijać umiejętności miękkie

Jedni uważają, że umiejętności miękkie są kluczem do sukcesu. Drudzy, że praca nad nimi to strata czasu, który lepiej poświęcić na rozwój kompetencji twardych. Pomiędzy nimi znajduje się grupa o mniej lub bardziej zrównoważonej opinii. Dlaczego warto rozwijać umiejętności miękkie?

„Sztuka produktywności” – recenzja planera od 22 Company

Recenzja planera, z którym łączy mnie trudna relacja. To pełna niedoskonałości brzydulka, która z pewnych względów została przeze mnie zakupiona po raz drugi.

Raport z budowy bloga od podstaw #4 – sierpień 2020

Zeszły miesiąc zdecydowanie należał do satysfakcjonujących. Świadomość, że w końcu mogłem pracować nad blogiem regularnie przez cały miesiąc, okazała się bardzo przyjemna. Nawet jeśli nie było to lekkie 30 dni patrząc na wszystkie obszary mojego życia. Na szczęście miałem też okazję odpocząć 5 dni nad polskim morzem, wstając codziennie o 6:30 rano, by spędzić pierwsze półtorej godziny na balkonie z kubkiem napoju i laptopem, pracując nad Human360 i od 8 rano nie zajmując się niczym innym niż wypoczynkiem.

Po 6 latach znów odwiedziłem polskie morze

W tym roku wakacji miało nie być. Ważne cele, projekty, finanse, które potrzebowałem władować w wykończenie mieszkania. Same argumenty przeciw. Stopniowo żegnałem...

Ostatnie komentarze