Strona głównaStyl życiaDlaczego uważam inspirację za piekielnie ważną w życiu?

Dlaczego uważam inspirację za piekielnie ważną w życiu?

Inspiracja to temat zazwyczaj pomijany w literaturze poradnikowej na temat skuteczności czy szeroko pojętej idei udanego życia. A szkoda, bo mało rzeczy w takim stopniu pomaga iść przez życie. Na szczęście nie trzeba jej daleko szukać!

Szukasz dobrych źródeł inspiracji?

W moim newsletterze regularnie dzielę się inspirującymi materiałami, a na start dostaniesz listę polecanych przeze mnie książek, z których wiele łączy w sobie zarówno edukację, jak i inspirację. Zapisz się!


Nie tylko dla artystów! Inspiracja dla każdego.

Chyba przyznasz, że pojęcie „inspiracja” najłatwiej skojarzyć z artystami i pracą twórczą. „Coś” zainspirowało „Kogoś” do namalowania obrazu, który stał się dziełem sztuki. „Ktoś” napisał wiersz natchniony wstrząsającym emocjonalnie doświadczeniem.

Inspirację postrzegam jednak za znacznie szersze pojęcie, niż narzędzie do pracy twórczej. Widzę w niej to, co pcha nas w konkretnym kierunku, powoduje zmianę, zachęca do odkrycia nowego lądu, daje przykład, pozwala odkrywać wartości, pomaga znaleźć w życiu misję i nadawać mu sens większy. Czyni je czymś więcej, niż suchym dążeniem do subiektywnie pożądanych celów i maksymalizacji zasobów (bo trzeba).

Przyznaję, że wyrywając z kontekstu powyższy pogrubiony fragment, na myśl przyszłaby mi przede wszystkim motywacja. Rzeczywiście, jedną z bardzo ważnych funkcji inspiracji jest dla mnie skuteczne motywowanie. Bardzo cenię ją za to, choć wielokrotnie spotkałem się z poglądem, że nie tylko nie potrzebujesz, ale i nie powinieneś / powinnaś polegać na motywacji dążąc do swoich celów.

Nie. Bez motywacji siedzisz na dupie i nie widzisz potrzeby, by się podnieść.

Jeśli dotąd słuchałeś_aś tych, którzy mówią, że nie należy polegać w życiu na motywacji (dość często spotykana idea w środowisku high performance), zastanów się, czy przypadkiem ich wysokie wyniki nie wynikają m. in. z olbrzymiej motywacji do robienia czegoś pomimo braku motywacji. Czy to działa? Potrafi działać doskonale (choć niektórym wykopie większy dołek). To forma oszukiwania się, którą sam stosuję czasem wobec siebie. Nie zmienia to jednak faktu, że potrzebujemy motywacji do działania, której możemy szukać wewnątrz nas i na zewnątrz.

Jeśli mnie dobrze znasz, wiesz, że stronię od ideologii, ale uwielbiam idee.

Mam taką jedną odnośnie inspiracji. Uważam, że trudno polecieć bez niej na większą odległość. Ciężko iść przez wymagające życie bez czerpania energii z autorytetów, własnych i cudzych doświadczeń, sukcesów, porażek, historii, wartości, ambicji. Fakt, opierając się wyłącznie o własne preferencje, zainteresowania, cele, potrafię wzbić się w powietrze także bez większego natchnienia, ale w trakcie lotu czuję się jak w stukilometrowej pieszej podróży, którą wolałbym odbyć samochodem.

Dlaczego miałbym nie przyjmować skrzydeł, kiedy ktoś może mi je pożyczyć?

Przy roli jaką pełni dla mnie inspiracja staram się nie dopuszczać w życiu do momentów, w których zaczynam tracić ją z oczu. Nie oznacza to jednak, że potrzebuję wiecznie bodźcować się kolejnymi osobami, doświadczeniami czy ideami. Traktuję ją raczej jak spotkanie z przyjacielem.

Inspiracja jest jak spotkanie z przyjacielem

Z przyjaciółmi mam taką fazę, że im bardziej się kochamy, tym rzadziej się zazwyczaj widujemy. Nikt nikomu nie robi o to pretensji, a kiedy kontaktujemy się po kilku tygodniach (czy nawet miesiącach), od razu przechodzimy do etapu „gdzie i kiedy się spotykamy”. Podczas wspólnie spędzanego czasu wyglądamy jak balony, z których bez końca spuszcza się powietrze, przegadując każdy możliwy temat dotyczący przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Z takiego spotkania wychodzę często z czymś pozytywnym, nową perspektywą, pomysłem i świeżym spojrzeniem.

Choć prawdopodobnie przez kolejne tygodnie nie zobaczymy się ponownie, nowe idee, przekonania i zapał będą we mnie kiełkować, a ja dzięki własnej uwadze postaram się o ich podtrzymanie. W końcu ich rola zacznie się wyczerpywać (lub na stałe wejdzie mi w krew!), choć nie ma w tym niczego złego, bo przecież nie widzimy się ostatni raz.

Tak samo mam z inspiracją. To nie tak, że każdego tygodnia muszę obejrzeć, przeczytać lub poznać coś czym zaleję bak. To nie są cytaty motywacyjne, które choć potrafią dorzucić niektórym do pieca, ich działanie przypomina branie kokainy – potrzebujesz coraz większych dawek przy jednocześnie słabnącym działaniu.

W mojej rzeczywistości inspirację odkrywam w drobnych rzeczach niemal każdego tygodnia, a przynajmniej raz na kilka tygodni czy ponad miesiąc znajduję ważne źródło, które będzie moim przewodnim natchnieniem w życiu w nadchodzącym czasie. Jego rola nie będzie jednak nieskończona. Będzie jak wiatr, który pozostawi swój ślad na skałach, by następnie przeminąć, zostać zastąpionym przez coś innego. Kurczę, jak na mnie to bardzo poetyckie zdanie, ale…

Wiatr to odpowiednie określenie!

Gdybym miał wyobrazić sobie realnie istniejące miejsce, które najlepiej odwzorowywałoby to, czym dla mnie jest inspiracja, byłaby to Fuerteventura. Wyspa, na której wieje niemal cały czas. Raz słabiej, raz mocniej, ale wieje. I u mnie w życiu, wieje niemal stale, choć z różnych kierunków i o różnej sile.

To fajne uczucie, bo pozwala mi czuć się jak glina formowana przez inspirację, którą sam mogę wybrać z nieskończenie wielkiego katalogu. Co więcej, takiego, którego oferta składa się w zdecydowanej większości z opcji darmowych, tanich lub umiarkowanie drogich.

Jak korzystam z inspiracji we własnym życiu?

Inspiracja działa na mnie niemal na każdym kroku.

Niekiedy korzystam z niej nawet przy tak prostych obowiązkach jak rutynowe sprzątanie szafek.

Czasem wyrzuca mnie z łóżka o 5 rano.

Niekiedy nie pozwala zasnąć.

Potrafi mnie skłonić do podjęcia silnych zmian związanych z nawykami, a czasem nawet do przewrócenia stylu życia do góry nogami.

Pomaga kwestionować status quo.

Nie zgadzać się na coś, co mogę zmienić.

Zaakceptować coś trudnego, czego nie zmienię.

Dodaje odwagi i pcha do realizacji trudnego długoterminowego celu, który nie gwarantuje sukcesu.

Znając siłę inspiracji świadomie poszukuję jej tam, gdzie rzeczywiście chcę poprawić swoje osiągi, rozwinąć się lub tam, gdzie chcę eksplorować nowy nieznany teren.

Zazwyczaj staram się znaleźć realne przykłady osób, które osiągnęły coś w danej dziedzinie, posiadały wysoko rozwiniętą pożądaną przeze mnie cechę i szukam tego przez różne źródła – film, książkę… Dużo tego, ale o tym szczegółowo we wtorek 18.01.22 w moim newsletterze (Trust me, mam kopalnię inspirującego contentu, więc zapisz się).

Kiedy już czerpię z czegoś inspirację, często:

  • zgłębiam temat tego czegoś (Zwiedzam także pokrewne i poboczne tematy),
  • staram się określić to, co w danej osobie / rzeczy / doświadczeniu mnie inspiruje,
  • w porze snu pozwalam sobie podumać nad wykorzystaniem danej inspiracji,
  • wypisuję sposoby, w jakie mogę modelować pożądane cechy lub nawyki kogoś kto mnie inspiruje,
  • stosuję szereg innych sposobów, które w danej chwili przychodzą mi do głowy.

A mówiąc szczerze… Nie mam konkretnej metodyki na postępowanie z inspiracją i to jest w tym mega fajne. Zwyczajnie daję się jej ponieść, bo każda jest czymś zupełnie innym.

Inspiracja jako metadopalacz rozwoju i osiągnięć…

Bo nazywanie jej dopalaczem kojarzy mi się z przyjmowaniem kolejnych porcji, niczym kubków kawy. Należy jej się zdecydowanie większy tytuł!

W moim języku inspiracja jest metadopalaczem pracy nad sobą, rozwoju własnej osoby i osiągnięć, którego działania są tak wszechstronne, że ciężko je nie tylko zmierzyć, a i czasem przewidzieć ich skutki. Jedno jest niemal pewne. Inspiracja zawsze popycha mnie gdzieś, gdzie jeszcze nie byłem.

Obserwuj

1,727FaniLubię
653ObserwującyObserwuj
6ObserwującyObserwuj

O mnie...

Psycholog, project manager, SEOwiec i twórca internetowy w jednym. Pomagam w osiągnięciu skutecznego, produktywnego i udanego stylu życia. Wspólnie zajmiemy się projektowaniem codzienności, która pozwoli Ci na osiąganie własnych celów i realizowanie własnej wymarzonej ścieżki.

Instagram

Zapisz się do newslettera!

Każdego wtorku wysyłam w nim najlepsze kąski, a na start otrzymasz listę propozycji książek, które pomogą Ci rozwinąć kluczowe umiejętności w życiu.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

O mnie...

Psycholog, project manager, SEOwiec i twórca internetowy w jednym. Pomagam w osiągnięciu skutecznego, produktywnego i udanego stylu życia. Wspólnie zajmiemy się projektowaniem codzienności, która pozwoli Ci na osiąganie własnych celów i realizowanie własnej wymarzonej ścieżki.

Dołącz do obserwujących

1,727FaniLubię
653ObserwującyObserwuj

Instagram

Zapisz się do newslettera!

Każdego wtorku wysyłam w nim najlepsze kąski, a na start otrzymasz listę propozycji książek, które pomogą Ci rozwinąć kluczowe umiejętności w życiu.

Ostatnie wpisy