Strona głównaPodcast Lifestyle ProgresywnyPrzydatność społeczna. Dlaczego skorzystają na niej nie tylko inni? (LP #4)

Przydatność społeczna. Dlaczego skorzystają na niej nie tylko inni? (LP #4)

Słuchaj Lifestyle'u Progresywnego w Apple Podcasts

Słuchaj Lifestyle'u Progresywnego w Podcastach Google

Słuchaj Lifestyle'u Progresywny w Spotify

Przydatność społeczna to temat, o którym dość rzadko mówi się w kontekście osiągania celów.
Nic dziwnego. Przecież lepszym motywatorem dla realizacji celu będą dla Ciebie Twoje własne korzyści z niego wynikające, a nie cudze.
Czyżby?
W tym odcinku pokażę Ci, dlaczego:

  • podejście „JA w centrum świata” nie zawsze jest optymalnym wyborem z punktu widzenia własnego rozwoju,
  • skupienie uwagi na problemach ludzi może stanowić doskonałe źródło inspiracji i motywacji,
  • nie jestem zwolennikiem etykietowania działań mianem przejawów egoizmu lub altruizmu,
  • przydatność społeczna nie musi oznaczać rzucenia wszystkiego, by do końca życia prowadzić dzałalność non-profit na rzecz ekologii i ratowania świata. Zdecydowanie nie. To znacznie szersze pojęcie.

W odcinku wspominam o:

Transkrypcja odcinka

Temat produktywności i osiągania celów jest silnie skoncentrowany na jednostce, a przynajmniej w taki sposób opowiada o nim większość twórców. Mówi się w nim przede wszystkim o realizacji twoich własnych potrzeb i twoim własnym wzroście. Jednocześnie w literaturze biznesowej, motywacyjnej, self-helpowej, często mówi się o czymś takim, jak misja w życiu i korzyści z tego, że znajdziesz coś większego od siebie, czemu poświęcisz swoje działania i uwagę w życiu. I tutaj pojawia się pierwsze pytanie: jak masz znaleźć coś większego od siebie, kiedy jesteś skoncentrowany lub skoncentrowana wyłącznie na sobie?

W tym odcinku z zupełnie prywatnej perspektywy nieco podważę podejście „ja” w centrum świata, podając je w wątpliwość. Absolutnie nie twierdzę, że koncentracja na sobie nie jest czymś w wielu przypadkach wskazanym, wręcz przeciwnie. Pokażę Ci jednak przykłady, w których koncentracja na problemach innych i ich rozwiązywaniu może stanowić nie tylko realną pomoc dla innych, ale i ogromny motor napędowy dla Twoich własnych działań oraz życiową inspirację. Robię to w dość dużym oderwaniu od etykietowania działań, mianem przejawów egoizmu lub altruizmu. Poświęcę jednak moment na to, by wytłumaczyć, dlaczego opowiem Ci o czymś takim, jak przydatność społeczna Twoich działań, nie tylko w kontekście korzyści dla innych, ale i dla Ciebie. O tym już za chwilę, a jeśli spodoba Ci się treść odcinka, gorąco zapraszam do subskrybowania podcastu Lifestyle Progresywny, by być na bieżąco z odcinkami wychodzącymi co drugą środę. Podcast znajdziesz w dobrych platformach do słuchania podcastów, takich jak: Spotify, Apple Podcast, Google Podcast czy YouTube.

*JINGIEL*

Co z tą życiową misją?

Napisałem kiedyś na blogu taki wpis. Zatytułowałem go: „Czy misja w życiu to coś, czego naprawdę potrzebujesz?” Inspiracją do napisania tego wpisu była częstotliwość pewnego ćwiczenia, z którym spotykałem się w literaturze biznesowej czy literaturze związanej z szeroko pojętą efektywnością osobistą. To ćwiczenie pojawiało się przy okazji takiego tematu, jak wizja twojego życia czy misja w życiu,  którą będziesz się kierować. Zazwyczaj w takiej literaturze czytałem o tym, jak ogromnie ważne jest poznanie swojej własnej misji życiowej, że ona będzie cię prowadzić przez trudne chwile, że ona będzie motorem twoich działań, że ludzie z misją osiągają więcej, a bez tej misji nie będziesz w pełni swoich sił, czyli w pełni swojego potencjału jako jednostki.

Zazwyczaj poniżej takiego opisu, czym jest misja, znajdowało się pewne ćwiczenie. Jak być może się domyślasz, to ćwiczenie polegało na tym, aby określić własną misję. Tam zazwyczaj było pół strony miejsca, abym mógł sobie taką własną misję rozpisać. Co wtedy robiłem? Siadałem z długopisem czy ołówkiem i zaczynałem myśleć o mojej życiowej misji. Wracałem do czytania za około 15 minut, pół godziny, godzinę, może dwie, już ze sprecyzowaną misją, która miała być moją misją w życiu. Ja takich ćwiczeń przerobiłem w życiu może z 5, może z 10, i to, co mogę dzisiaj powiedzieć, to to, że takich misji napisałem właśnie około 5 lub 10. Żadna z nich nie jest dzisiaj moją misją życiową, a w rzeczywistości taką misję ostatecznie poznałem. Bynajmniej nie przez ćwiczenie, a przez to, że w sumie poddałem się. To znaczy, nie tyle przestało mi zależeć na tym, żeby posiadać misję w życiu, ile zaakceptowałem, że nie mam sprecyzowanej w tym momencie misji życiowej i pozostałem po prostu otwarty i poszukujący takiej misji, ale nie desperacko jej potrzebujący.

W tym wpisie na blogu, który zresztą podlinkowałem Ci w opisie do odcinka, napisałem, że fajnie mieć misję w życiu, ale nie trzeba, by fajnie żyć i być szczęśliwym, i zarazem też przydatnym dla innych. Z drugiej strony fajnie też takiej misji poszukać i warto się na nią nie zamykać. Po co o tym wszystkim wspominam? Dlatego, że przez długi czas życia miałem problem z brakiem wyższego celu. I tutaj nie zrozum mnie źle. Miałem ogromne cele na całe życie, ale nie miałem tego wyższego, tego czegoś, co jest większe niż ja sam. Przyznam szczerze, że przez wiele lat spinałem się o to i dziś twierdzę, że zupełnie niepotrzebnie. W końcu doszedłem do tego, że odpuściłem i okazało się, że też było fajnie. Paradoksalnie w dość niedługim czasie ta misja się znalazła, choć musiałem zmienić kategorie, którymi myślałem. W zasadzie to pojawiły się nawet takie moje dwie misje życiowe. Tak czy inaczej musiałem zmienić sposób, w jaki myślę o misji życiowej. Wcześniej myślałem o celach w kategoriach własnych zysków, własnych potrzeb i tego, co mogę zrobić dla siebie, co może spełnić moje potrzeby.

Przydatność społeczna, czyli brakujące ogniwo łańcucha

Od braku wyższego celu do misji dzieliła mnie jednak jedna rzecz. Tą rzeczą była przydatność społeczna. To było spojrzenie dalej niż na własne potrzeby, sięgnięcie w marzenia i w to, jaki mógłbym mieć wpływ na świat i co po sobie zostawić. Co ciekawe, powodem, dla którego ruszyłem w temat przydatności społecznej, było coś zupełnie przeciwnego. Coś, co nazwałem nieprzydatnością społeczną. Kiedy przyglądałem się różnym rytuałom arystokracji, balom, zwyczajom, doszedłem do takiego wniosku, że choć miały wpływ na kulturę, to patrząc na wiele z nich miałem wrażenie, że są kompletnie sztuką dla sztuki i bardzo nie chciałbym brać w nich udziału, ponieważ czułbym, że są one w ogóle nieprzydatne społecznie. Mógłbym być trochę hipokrytą w tamtym momencie, ponieważ mam mnóstwo przyziemnych, materialnych celów. Ja chcę sobie kupić max. kilkuletnie, może nowe Audi S3, S5. Dałem sobie na to czas do końca 2023 roku, a za kilka lat dołożyć do tego jakiś egzotyk. Chcę sobie też zbudować kiedyś duży, przestronny dom i mieć własne ogród, a przy tym zwiedzić kawał świata i spróbować większości owoców, jakie oferuje ten świat.

Cele konsumpcyjne vs cele przydatne społecznie

Tak, ja mam mnóstwo celów konsumpcyjnych, ale wiem przy tym, że są one nieprzydatne społecznie, bo to nie robi też dla innych żadnego dobra. I wiem, że dla niektórych takie cele zupełnie skoncentrowane na sobie są wystarczającym drivem, by je osiągnąć. Spoko, moim zdaniem misja życiowa nie musi wychodzić od przydatności społecznej. A nawet czasem wywodzi się z takich czysto prywatnych zachcianek. Ja tego w ogóle nie chcę oceniać. Niemniej, na pewno jest wiele osób, ja również zaliczam się do tego typu osób, dla których takie prywatne zachcianki, zupełnie materialne, bywają czasem niewystarczającym motywatorem do ich osiągania. Czasem stwierdzam, że tak dobrze czuję się we własnej rzeczywistości albo może na tyle czuję się dobrze we własnej rzeczywistości, że w danym momencie nie mam specjalnej ochoty na to, żeby dążyć do czegoś więcej. I to jest moim zdaniem zupełnie OK. Natomiast kiedy czuję, że chciałbym zrobić coś więcej, ale nie mam do tego ogromnej motywacji, zaczynam rozumieć, że chyba jestem zbyt bardzo w tym momencie skoncentrowany na sobie i swoich prywatnych zachciankach, bo ja rzeczywiście chcę czegoś więcej, ale chciałbym dążyć do czegoś, co będzie miało większe znaczenie, co będzie miało znaczenie dla kogoś więcej niż ja.

Czym jest przydatność społeczna (i po co być przydatnym społecznie?)

I właśnie wtedy ukłonił się dla mnie temat przydatności społecznej. Co w ogóle oznacza przydatność społeczna i po co być przydatnym społecznie? Otóż przydatność społeczna to jest, najprościej mówiąc, robienie rzeczy, które służą innym. Od twojego najbliższego otoczenia, lokalnej społeczności, po skalę globalną. To mogą być działania, które przeciwdziałają negatywnym skutkom innych działań, to może być prewencja, to może być dążenie do czynienia świata i otoczenia lepszym miejscem, małymi i dużymi krokami. Przykładów takiej przydatności społecznej jest wiele i nie trzeba ich zbyt daleko szukać. Wiem, że być może na myśl w pierwszym momencie mogły Ci przyjść jakieś organizacje charytatywne, organizacje non-profit, które mają jakąś swoją misję związaną z pomocą światu. Ale nie, przenieśmy się może w stronę biznesu. Przydatnym społecznie może być dowolny lokalny lub globalny biznes, który oferuje produkt dostarczający pożądanych wartości, rozwiązujący jakieś problemy społeczne, w jakiś sposób rozwijający świat. To mogą być firmy działające w obszarze zdrowia psychicznego, ale też dowolnie innym temacie, który właśnie rozwiązuje jakiś problem społeczeństwa, który sprawia, że dokłada cegiełkę do pomocy i do rozwoju całego świata, i funkcjonującego w nim społeczeństwa.

Wiem o tym, że o przydatności społecznej często mówi się właśnie w obszarze zdrowia, ekologii. Natomiast ja osobiście posuwam się w tym temacie nieco dalej i jako przydatne społecznie postrzegam także wszelkie działania, które są też przydatne z punktu widzenia mniejszych grup społecznych czy z punktu widzenia innych biznesów. Jeśli, dajmy na to, jesteś człowiekiem, który rozwija się w obszarze marketingu, uważam za przydatne społecznie działania, które pomagają też społeczności przedsiębiorców. To mogą być działania szkoleniowe, to może być dobre realizowanie swojej usługi czy posuwanie swojej branży naprzód, rozwijanie jej.

Korzyści z szerszego spojrzenia na przydatność społeczną

Uważam, że takie szersze spojrzenie ma pewną korzyść. To znaczy, spodziewam się, że część osób myśli o przydatności społecznej jako o jakichś tam bzdetach o ratowaniu świata itd. Ja oczywiście uważam, że ratowanie świata i pomoc światu jest jak najbardziej wartościową i potrzebną rzeczą na świecie, ale właśnie istnieje pewna grupa, dla której myślenie o całym świecie w ogóle nie jest interesujące. I być może stawiam, że jeśli ktoś zacznie myśleć o sprzątaniu świata, zaczynając od sprzątania własnego podwórka, np. własnej branży, rozwijania własnej branży, to może rozwinąć w sobie taką skuteczność i w poczuciu własnej skuteczności poczuje się też kimś większym, kto może też robić coś więcej dla całego świata. Dlatego twierdzę, że być może warto zacząć od czegoś takiego mniejszego, czegoś takiego bardziej znanego, co jest bliższe Tobie i Twoim codziennym działaniom. I tutaj właśnie chciałbym przyjrzeć się tematowi przydatności społecznej bardziej zdrowo egoistycznym okiem, od strony, o której przydatności społecznej zazwyczaj się nie mówi.

Co przydatność społeczna może dać Tobie?

Zazwyczaj, kiedy mówi się o przydatności społecznej, to jest ta koncentracja na świecie, na innych. Ale przyjrzyjmy się też temu, co przydatność społeczna może dać Tobie, co mogą Ci dać działania przydatne społecznie. Po pierwsze, zwrócenie uwagi na przydatność społeczną sprawia, że rozumiesz cudze potrzeby, a co za tym idzie łatwiej Ci im sprostać. Czyż to nie brzmi jak idealny zestaw umiejętności do stworzenia udanego biznesu? Przecież w każdej książce biznesowej, której tytuł zaczyna się od: „Jak założyć biznes…” spostrzeżesz zalecenie mówiące, aby skupić się na potrzebach innych. Musisz znać potrzeby innych, ale jak masz znać potrzeby innych, jeśli jesteś jednostką stuprocentowo skoncentrowaną na wyłącznie własnych celach i tym, co chcesz osiągnąć? Przecież to jest prawie niemożliwe, bo Ty w tym momencie być może wyłapiesz nawet jakieś problemy ze strony innych, ale będziesz myśleć tylko o tym, jak zarobić, a nie jak rozwiązać cudzy problem. Jak sprawić, żeby druga jednostka była usatysfakcjonowana? Jak zwiększyć jej dobrostan psychiczny? Jak sprawić, że będzie kimś bardziej szczęśliwym? Jak sprawić, że będzie żyła w czystszym środowisku? I co możesz zrobić, by stwierdziła: „To jest fajne, właśnie tego potrzebowałem”.

Egoizm i altruizm – czy warto oceniać cudze działania?

Przydatność społeczna jest często wiązana z pojęciem altruizmu i ja nie przepadam, szczerze mówiąc, za nazywaniem działań ludzi egoistycznymi lub altruistycznymi. Dlaczego? Po pierwsze dlatego, że to może być w ogóle fajny temat na osobny odcinek, ale to wcale niekoniecznie musi być przeciwnym biegunem egoizmu. To jest pierwsza rzecz. Druga rzecz jest taka, że ulega watpliwości, czy coś w ogóle takiego, jak prawdziwy altruizm istnieje. Dość mocno akcentuje się w nauce, że działania altruistyczne mogą tak naprawdę wynikać z prywatnych pobudek, to znaczy, dobrze czuję się dlatego, że pomagam światu. Dobrze czuję się dlatego, że pomagam innym. Rosnę we własnych oczach, kiedy robię coś dobrego, poprawia się moja samoocena. Myślę, że świadomość tego dosyć mocno zmienia obraz tego, jak patrzy się na kwestię altruizmu i egoizmu. I tutaj właśnie prywatne pobudki, które wynikają nawet z chęci poprawy własnej samooceny, zaspokojenia jakiegoś napięcia do myślenia o sobie jako o przydatnym społecznie może sprawiać, że czynisz dobro. I czy to nie działa w taki sposób, że liczy się najbardziej, że to realnie przecież dostarcza korzyści światu, więc to, co najważniejsze, jest zrobione, a to, czy Ty to robisz z pobudek pod tytułem „chcę dobrze dla innych” czy „chcę się dobrze czuć” robiąc dobro dla innych, jest najważniejsze? Ja właśnie ze swojej strony dlatego myślę o przydatności społecznej nie tylko z perspektywy tego, co mogę zrobić dla innych, ale też co mogę w ten sposób osiągnąć dla siebie.

Przydatność społeczna jako życiowy napęd i źródło inspiracji

Uważam, że przydatność społeczna może być wspaniałym życiowym napędem. Może być źródłem inspiracji, motywacji, energii, dodatkowym napędem w życiu, dzięki któremu będziesz mieć nie tyle ochotę, ono będzie Cię wykopywać z własnego łóżka codziennie o piątej czy szóstej rano po to, żeby zrobić właśnie coś, co będzie dobre nie tylko dla Ciebie. Uważam też, i tutaj nawiążę z powrotem do kwestii misji w życiu, że przydatność społeczna pomoże Ci znaleźć coś większego od Ciebie. Pomoże Ci znaleźć coś, czemu będziesz skłonny lub skłonna się poświęcić i stanie się czymś, co będzie Cię prowadziło przez całe życie. Cóż, ja tak mam, i tak jak wspomniałem, dla wielu osób wystarczającym drivem będą prywatne cele, np. „chcę zostać mistrzem boksu”. Dla Ciebie będzie się liczyło to, żeby zostać mistrzem boksu i będziesz w tym wypadku skoncentrowana czy skoncentrowany na swoim własnym celu, własnej ścieżce. I powiedzmy to będzie dla Ciebie zupełnie wystarczające i nie potrzebujesz przy tym zrobić czegoś wielkiego dla świata. Ja tego zupełnie nie oceniam. Nie uważam, że to jest coś złego i moim zdaniem jest to całkowicie OK. Niemniej świat potrzebuje też bohaterów.

Niespodziewany gość podcastu – poznaj Lucyfera!

O, właśnie wskoczył mi mój kot Lucyfer na kolana, więc jeśli będziesz słyszeć w nagraniu mruczenie albo miauczenie, to wybacz, ale z drugiej strony Lucyfer i Nala, czyli moje koty, są nieodłącznymi bohaterami bloga Human 360 oraz moich działań, nieodłącznymi bohaterami moich działań w internecie, na moim Instagramie czy na moim blogu.

Świat potrzebuje bohaterów w pelerynach, którzy będą czynić go lepszym miejscem

Wracając jednak do tematu, świat potrzebuje bohaterów i potrzebuje też osób, które będą ten świat zmieniać, które będą przeciwdziałać wszelkiemu złu, które się na nim dzieje, a także czynić go lepszym miejscem. I to tak jak z wojskiem- nie każdy musi być żołnierzem, ale ci żołnierze są potrzebni. Dlatego, jeśli twoim marzeniem w dzieciństwie było bycie superbohaterem/ superbohaterką, spojrzenie na własny wzrost nie tylko przez pryzmat własnych potrzeb, ale i przez pryzmat przydatności społecznej, przydatności dla innych, może być, a nawet pokusiłbym się o stwierdzenie, że jest nieodłącznym elementem, który będzie mógł Cię prowadzić właśnie przez taką bohaterską drogę. Drogę, która będzie sukcesem. Sukcesem wynikającym nie tylko z dobra, które uczynisz nie tylko dla siebie, ale też dla innych.

Daj znać, co sądzisz na ten temat!

Tym zdaniem pożegnam się z Tobą, wraz z Lucyferem. Bardzo mnie interesuje, co sądzisz na ten temat. Koniecznie daj znać o tym w komentarzu. Niezależnie, czy zrobisz to na Instagramie, Facebooku, czy też napiszesz do mnie prywatnego maila, lub napiszesz na którymś z mediów społecznościowych. Trzymaj się, strzałka!

Obserwuj

1,733FaniLubię
651ObserwującyObserwuj
6ObserwującyObserwuj

O mnie...

Psycholog, project manager, SEOwiec i twórca internetowy w jednym. Pomagam w osiągnięciu skutecznego, produktywnego i udanego stylu życia. Wspólnie zajmiemy się projektowaniem codzienności, która pozwoli Ci na osiąganie własnych celów i realizowanie własnej wymarzonej ścieżki.

Instagram

Zapisz się do newslettera!

Każdego wtorku wysyłam w nim najlepsze kąski, a na start otrzymasz listę propozycji książek, które pomogą Ci rozwinąć kluczowe umiejętności w życiu.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

O mnie...

Psycholog, project manager, SEOwiec i twórca internetowy w jednym. Pomagam w osiągnięciu skutecznego, produktywnego i udanego stylu życia. Wspólnie zajmiemy się projektowaniem codzienności, która pozwoli Ci na osiąganie własnych celów i realizowanie własnej wymarzonej ścieżki.

Dołącz do obserwujących

1,733FaniLubię
651ObserwującyObserwuj

Instagram

Zapisz się do newslettera!

Każdego wtorku wysyłam w nim najlepsze kąski, a na start otrzymasz listę propozycji książek, które pomogą Ci rozwinąć kluczowe umiejętności w życiu.

Ostatnie wpisy